IDEAŁ PIĘKNA


Tadam!
Jak Państwo doskonale widzą, nie stoi przed Wami piękna długonoga blondynka. Nie posiadam też wymiarów 90-60-90. Mimo tych wszystkich standardów, które łamię – Jestem piękna! A teraz postaram się to Państwu udowodnić.
Człowiek posiada pięć zmysłów. Pięć, nie tylko jeden. Jedynie człowiek jest ich w pełni świadom i potrafi z nich korzystać. Aby odróżnić to, co mu się podoba, od tego co niekoniecznie, stworzył pojęcia piękna i brzydoty. Dziś skupię się na względności piękna w XXI wieku.
Jak nam wiadomo, nie żyjemy na świecie od dziś. Piękno, podobnie jak my, ewoluowało na przestrzeni wieków. I tak, w Starożytności, było ono dobrem i prawdą wynikającymi z człowieka. W Średniowieczu było bogactwem duchowym. Natomiast w Renesansie, patrzono na nie bardziej praktycznie, bo przez pryzmat sztuki.
Podsumowując, piękno powinno być dobrem, prawdą, bogactwem duchowym, bądź czysto estetycznym spojrzeniem np. na sztukę. Piękno powinno być więc odczuciem wielu zmysłów.
Od zarania dziejów najwęższym zakresem pojmowania piękna był wzrok – czyli ocena kogoś na podstawie tego zmysłu. Jak wiemy, ideał urody kobiecej ulegał częstym zmianom. Uroda męska, jakkolwiek krzywdząco to nie zabrzmi, miała bardziej ograniczone możliwości zmian. Tak więc od zawsze mężczyznę charakteryzowały: siła, odwaga, męstwo – taki trochę brutal. Lecz czy w dzisiejszych czasach spotykamy wielu „prawdziwych” mężczyzn? Otóż wg mnie istnieją dwa podstawowe stereotypy mężczyzn. Pierwszy to ten, który próbuje sprostać dawnym ideałom – tzw. „napakowany gość” – gatunek ten występuje w mniejszych miastach, a jego znak rozpoznawczy to łysa głowa i paski na dresie. Drugi typ wydaje mi się bardziej krzywdzący dla nas kobiet. To tzw. „pan laleczka” – gatunek występuje w wielkich miastach i całe dnie poluje w miejskiej dżungli na dzikie nowinki modowe. Znaki rozpoznawcze to puder, torebka i na lans… Uczcijmy to sekundą ciszy…
Ale wróćmy do kobiet. To zawsze my musiałyśmy dbać o zaspokajanie męskich gustów. Z kobietą zawsze wiązały się takie pojęcia jak delikatność, nieskazitelna cera, smukła sylwetka, ale mile widziane były też błyskotliwość, poczucie humoru i inteligencja. Dziś wiele się nie zmieniło prócz metod stosowanych przez Panie. Maseczki z naturalnych ziół, przy których można było np. poczytać książkę, poszły w odstawkę i zostały zastąpione przez solaria natryskowe lub tańszą ich wersje czyli photo shop. Widać to na portalach internetowych takich jak: nasza klasa czy fotka.pl. Niestety photo shop nie retuszuje umysłów. Może gdyby to robił nasze społeczeństwo byłoby bardziej rozgarnięte? W erze retuszera zatraciliśmy to, co kiedyś nazywano pięknem. Mianowicie wrażliwość, dobro, wartości duszy… Straciliśmy nas samych i rozpoczęliśmy wirtualne życie.
Niedawno spotkałam się ze stwierdzeniem „Photo shop mnie oszukał”. Co się za tym kryło? To, że niedawno mój kolega poznał w Internecie fajną dziewczynę, która na zdjęciach była bardzo ładna, a na GG przedstawiała się jako niezwykle błyskotliwa i inteligentna. Postanowił się z nią spotkać. I co? A to, że jej nie poznał, bo ten, jak się przedstawiała, ideał kobiety krył się za tonami makijażu. Nasuwa się pytanie: Puk, puk! Kto jest po drugiej stronie tapety? No i jak się można było domyślać nie było nikogo. Spotkałam się też z innym przejawem wirtualnego życia, mianowicie z grafiką, która zadawała ważne pytanie: Po co żyć, kiedy można założyć konto na „naszej-klasie”, wstawić tam swoje wyretuszowane zdjęcie, kupić samochód za Eurogąbki, zapisać się do szkoły, której się nie widziało na oczy, poznać tysiące znajomych, a raczej inne photoshopowe covery człowieka. Tak więc po co żyć? Choćby po to, aby zapobiec zmierzaniu nowego świata to totalnej sztuczności. Idziemy na dno. Królują galerianki i blachary. Jedyne co mogę powiedzieć to: Ratujmy się!
Nawet jeśli niedługo twarz będzie można kupić na allegro, to siebie samych i naszej tożsamości nie kupimy. Więc błagam Was wszystkich: Bądźmy, a nie Wyglądajmy!!!

Aleksandra Szadkowska