O wyrażaniu poglądów...


Każdy z nas ma własny punkt widzenia. Ma swój własny, prywatny i osobisty stosunek do miłości, pracy, pieniędzy, jedzenia, wiary, władzy, rodziny, nauki, książek, mody i do wielu innych rzeczy. W ogóle do życia. Zatem różnimy się. Nie tylko kolorem oczu, sylwetką, ilością włosów, płcią, wagą, ale przede wszystkim wnętrzem. I nie chodzi mi tu o ilość uderzeń serca na minutę, czy przemianę materii (choć to też nas różni). Czyli każdy z nas jest wyjątkowy, bo inny. I w tym jest też doskonałość. Gdyż tak, jak nie ma normy odnośnie wzrostu (jeszcze tego by brakowało), koloru włosów (nie licząc mód wszelakich), nie ma również normy poglądowej. Zaraz ktoś powie, że są. Owszem. Określone grupy społeczne mają jeden wspólny pogląd na sprawę. W wielu takich grupach wręcz powinno się mówić „jednym głosem”. Ale ja nie o tym. Ja chcę poruszyć termin PRAWDY. Chcę mówić o RACJI. Idąc tropem „poety”, uważam, że Racja jest jak tylna część ciała: Każdy ma swoją. I świadomość tej mądrości świadczy o istocie człowieka.
Człowiek jest sobą dopiero wtedy, gdy tej istocie wierzy i o niej pamięta. Ale niestety ze świecą takich ludzi szukać. Od zarania dziejów narzucano ludzkości normy poglądowe, a wszelka samowolka była często karana śmiercią, więzieniem, linczem, wykluczeniem społecznym bądź zamknięciem w szpitalu psychiatrycznym. Dziś już nie jest tak źle, ale mimo wszystko jest ciężko. Inność nie popłaca. Jeśli nie oglądasz telewizji i nie wiesz, co się dzieje na świecie, nie można z Tobą „normalnie” porozmawiać. Bo tu nie o informacje chodzi, a o pogląd na sprawę. Musi się zgadzać z poglądem rozmówcy. Jak się zgadzasz, rozmówca czuje się dowartościowany i usatysfakcjonowany, że może być Twoim przyjacielem. Przoduje w tym polityka, ale też biznes, moda i religia. Wyskoczysz człowieku z tekstem, że generalnie nic Cię to nie obchodzi i jesteś w towarzystwie spalony. Spróbuj powiedzieć, że praca najpierw powinna dawać radość, a dopiero potem pieniądze, a narażasz się na kaftan bezpieczeństwa. Przecież trzeba opłacać rachunki, wysłać dzieci do szkoły, na wakacje. Taka jest rzeczywistość.
Ja się z tym nie zgadzam. Niestety, z wielką szkodą dla ludzkości (tak uważam), ludzi prawdziwych jest niewielu. Takich, którzy otwarcie mówią, co myślą a ich słowa przekładają się na czyny, nie ma w nich strachu, ale jest pasja, miłość i życzliwość, nie wstydzą się własnego zdania, ale go nie narzucają, bo wiedzą, że to ICH prawda, mają szacunek dla innych i ponad wszystko cenią wolność, nie ma w nich pogardy czy zazdrości – takich ludzi jest jak na lekarstwo.
Trzeba bowiem, mieć wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Mam kilka autorytetów w tej kwestii wśród ludzi bardziej czy mniej znanych, ale także wśród tzw. Zwykłych ludzi. Spotkanie takiego człowieka i rozmowa z nim, choćby krótka to cud sam w sobie. A i ogromna przyjemność. Kilka takich osób w swoim życiu spotkałam. Chciałabym na łamach naszej strony internetowej przedstawić ich Wam w dość ciekawej, tak myślę, formie, rozmów filozoficznych o życiu. Chcę zaprosić Was do zaparzenia sobie dobrej kawy.
I o tym będzie nasza „KAWA Z NUTKĄ REFLEKCJI”.

Zapraszam.
Joanna A. Cieśniewska