SIŁA UMYSŁU


Witam wszystkich serdecznie na spotkaniu przed wyborami do szkolnego samorządu. Przyjaciele. Cieszę się, że przybyliście tak licznie. Myślę, że moja twarz może wydać się Wam znajoma, a przynajmniej niektórym z Was. Gdyby ktoś nie wiedział, mam na imię Adam i chodzę do trzeciej klasy LO.
Na wstępie chciałbym Was zapewnić, że nie jestem tylko cichym chłopczykiem, który potrafi zapamiętać kilka zdań prostego tekstu (w tym momencie zdejmuję krawat i mówię: „Wygląd nie świadczy o wartości człowieka”). Stojąc tu przed wami jako jeden z Was, człowiek, który spaceruje po tych samych korytarzach, namawiam Was byście sami wybrali mnie na przewodniczącego szkoły.
Przemawiam do Was nie po raz pierwszy, choć wcześniej były to jedynie kwestie nabazgrane przez nauczycieli. Ile ja lekcji straciłem na próbach do tych wszystkich przedstawień? (pauza)
Czasem, gdy milczę, nie myślcie, że nie mam nic do powiedzenia. Ja po prostu nie chcę niczego zepsuć. To jasne, że chcę zrobić na Was jak najlepsze wrażenie. Bardzo zależy mi na tym stanowisku. Jestem ambitny, chcę zdobyć to, co jest do zdobycia.
Potrafię spełniać swoje obietnice. Z tego miejsca oświadczam, że jako przewodniczący skutecznie walczyłbym o interesy uczniów w licznych potyczkach z nauczycielami. W wojnie intelektualnej nie zabraknie mi amunicji. Daję na to moje słowo, a moje słowo wiele znaczy.
Jest wiele kwestii wymagających wkładu pracy. W pierwszej kolejności interesuje mnie sprawa lepszego zaopatrzenia sklepiku szkolnego i wyposażenia pracowni chemiczno-fizycznej. Z Waszą pomocą na pewno uda się nam te plany wspólnie zrealizować.
Pozwólcie, że powiem kilka słów o moich konkurentach. Zawsze jest przecież tylko jeden zwycięzca i ktoś bardzo zazdrosny. Otóż, moi konkurenci są inteligentni tylko dobrze to ukrywają. Lubię gadać i szanuję słuchaczy. Wiem, czym jest zwycięstwo i znam smak porażki. Na pewno nigdy się nie poddam. Wierzę, że dopóki walczę, nie poniosę klęski. Są to poważne słowa, ale i sprawa wielkiej wagi, przynajmniej dla mnie. Mam determinację w sercu. Proszę, abyście dali mi szansę na to, bym mógł to udowodnić. Mike Tyson mawiał, że każdy ma plan walki dopóki nie oberwie. Ja po tylu latach wiem dobrze jak postępować z bywalcami pokoju nauczycielskiego. Nie musicie opuszczać tej sali by znaleźć najlepszego kandydata. Jak powszechnie wiadomo, poprzedni przewodniczący, gdy nie mógł pokonać swoich konkurentów, błyskawicznie przeciągał ich na swoją stronę. Nie każdy jednak wie, że równie szybko eliminował osoby, które nie chciały się do niego przyłączyć. Ja jestem inny. Przy mnie każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii.
Szanowni Nauczyciele. Zarówno ja, jak i pozostali uczniowie, doceniamy Waszą pracę. Choć nie zawsze to okazujemy, to naprawdę dobrze wiemy jak wiele Wam zawdzięczamy. Osobiście, szczerze Wam dziękuję za te wszystkie nerwy, które straciliście wbijając nam naukę do głowy. Oczywiście zasługi dyrekcji są tak liczne, że nie sposób ich wymienić. Szkoła zdobywa nowe wyposażenie, budynek jest regularnie remontowany. I wcale nie mówię tego, by zdobyć Wasze wsparcie.
Panie i Panowie. Piękne słowa nie są moją jedyną siłą. Życie nauczyło mnie, że wielu respektuje dobre świadectwo, ale wszyscy respektują mięśnie. Nie chwaląc się, dodam, że brałem udział w niejednych zawodach. Na wuefach się nie lenię, dzięki czemu wyglądam dobrze, ale nie tak dobrze jak mógłbym wyglądać. Dziewczęta, nie myślcie, że wszyscy fajni chłopcy zostali już zagospodarowani.
Nauka w szkole jest dla mnie lekcją życia, która do tej pory mnie nie przerosła. Nie musicie wierzyć mi na słowo, ale musicie uwierzyć w moje czyny. Miarą mojej siły jest siła moich wrogów. A wiecie, że nasi nauczyciele już nie jednego ucznia przerobili na swojego pupilka? Próbowali swoich sztuczek ze mną, ale im się nie udało!!!
Wyznam Wam, że zanim poczułem smak władzy, liczyła się tylko nauka. Teraz nic innego się nie liczy. Mam dobrą pamięć, ale nie do wszystkiego. By zdobyć Wasze głosy, chyba powinienem obiecać Wam to czy owo. No wiecie, coś w stylu: lekcje będą krótsze, przerwy dłuższe a matma nieobowiązkowa. No, fajnie by było, ale to nie sejm. Powiem Wam jak będzie. W dalszym ciągu będziemy siedzieć godzinami na lekcjach unikając jedynek. Z różnym skutkiem. Przewodniczący nie jest po to, by łamać zasady, ale po to, by je naginać z korzyścią dla ucznia. Dołożę wszelkich starań, aby w murach tego budynku-naszej szkoły, uczeń był kimś. Byśmy z zapałem i energią codziennie chętnie przekraczali jej próg.
Z tego miejsca proszę Was, byście pozwolili mi spełnić moje ambicje dla naszych wspólnych korzyści. Ze mną nie zginiecie.
Dziękuję za uwagę.

Adam Boniecki